Na wstępie wypada podziękować nam za to, iż
tłumnie przyszli Państwo szesnastego sierpnia na wernisaż wystawy Luki
Woźniczko! Tym razem chcieliśmy zaprosić Państwa do odwiedzin w Galerii
Wiatrak przy Łobzowskiej 6 w ten PIĄTEK (od 15:00 do 16:00) - by
porozmawiać z samą Artystką - lub w najbliższą SOBOTĘ (od 12:00 do
15:00) - by porozmawiać z kuratorem ekspozycji.
Wystawę
"CIEMNIA" odwiedzać można do 31 sierpnia. // 24 sierpnia, 15-18:
możliwość spotkania z samą Luką Woźniczko. // 25 sierpnia, 15-18: możliwość spotkania z kuratorem, Arkiem Półtorakiem.
O WYSTAWIE:
// Luka Woźniczko // Ciemnia jest miejscem szczególnym. Obraz, który w
niej powstaje, zaczyna istnieć zanim uzyska swoje oblicze. Ów proces ma
określone kryteria: ważny jest czas potrzebny do naświetlania papieru.
Wiążąca jest na pierwszym etapie także siła wiązki światła, która pada
na papier fotograficzny. Dopiero potem obraz zostaje poddany bardziej
jawnym zabiegom. Odwołanie do ciemni, które chcę zawrzeć w nazwie
wystawy, zawiera sugestię, iż do ujawnienia obrazu potrzebna jest chwila
wglądu – że potrzebny jest czas.
// Arkadiusz Półtorak,
kurator // Nie zacząć od ogólnego stwierdzenia – utrzymać pierwsze
zdanie tak nieoczywistym, jak debiut Ludmiły Woźniczko! Dalej chodzi już
o coś więcej: pozwolić, by mowa wyłoniła się z niemej ciemności, ale
pozostać wrażliwym i nie zabijać malarstwa etykietą. Znów jest to
kwestia naśladowania malarki, która podejmuje w swych pracach subtelną
grę z dosłownością i konkretem figur, by zaoferować widzowi przedziwną
rozkosz. Istotę tejże stanowi napięcie między wizualną przyjemnością a
niepokojem, jaki wzbudza zawartość każdego dzieła. Oto znajome obiekty
czy stworzenia tracą pozory swojskości, by objawić się w aurze iście
niesamowitej. Gdyby wskazać w tym przejściu esencję malarstwa Ludmiły,
można by zrazu umieścić je w gęstej sieci odniesień do innych twórców –
już to do sław surrealizmu czy nowej figuracji, już to do bliższych nam
person jak Przemysław Matecki. Trzeba jednak pójść o krok dalej i w
nadrealnym odkryć na nowo przynależność do ludzkiego świata: znak
Uczucia w jednym z wielu jego wcieleń. Spostrzec na płótnach absolwentki
krakowskiej ASP refleksy kobiecej czułości, aurę erotyzmu, nostalgię za
czasami dzieciństwa, a może dopatrzeć się w jej płótnach barokowej
niemal aury sacrum – to wszystko znaczy: wejść w malarstwo twórczyni.
Dróg dostępu jest wiele, lecz nie ma żadnego hasła, które okazałoby się
uniwersalnym drogowskazem. Dopiero to stwierdzenie daje nam dostęp do
„esencji” malarstwa Ludmiły Woźniczko, jego „istoty” w całym jej
rozproszeniu i locie ku światłu Doświadczenia. To ostatnie zdaje się
scalać twórczość artystki – tyleż niejednoznaczną, co wyrazistą. Wystawa
w krakowskim Zbiorniku Kultury stanowi kameralną prezentację niewielu
prac, co ma pozwolić widzom na intymny kontakt z dziełami.